Nothing suits me like HIMYM

Potężne uniwersum How I Met Your Mother, czyli jak wpadłyśmy w intertekstualną sieć, uwierzyłyśmy w bohaterów i same zaczęłyśmy szukać „Matki”

Kolejnym stopniem wtajemniczenia jest dla nas próba zmierzenia się z rozdziałem Intertextuality z książki Television Culture autorstwa Johna Fiske’a, powołującego się na koncepcję Rolanda Barthesa. Tekst ten w dość ogólny (by nie rzecz wręcz – enigmatyczny) sposób opisuje telewizyjną intertekstualność jako coś immanentnego – do tego stopnia, że nie trzeba mieć wysokich kompetencji, by w niej uczestniczyć. Wystarczy funkcjonować w kulturze – co wraz z jej umasowieniem przestaje być często kwestią wyboru – bowiem generuje ona pewne wizerunki, motywy, które z kolei wpływają nie tylko na dekodowanie tekstu, ale i jego kodowanie. Esencjalność intertekstualności w kulturze deprecjonuje znaczenie rzeczywistości jako punktu odniesienia – tekst/program telewizyjny wchodzi raczej w nieskończony ciąg relacji z innymi tekstami, co czyni jego znaczenie chwiejnym, niestabilnym, a to z kolei stanowi źródło polisemii, gdyż proces semiozy spada na barki odbiorcy, lecz nie abstrakcyjnego, a indywidualnego, wywodzącego się z konkretnego środowiska i posiadającego określone kompetencje. Następnie Fiske wyróżnił dwa rodzaje intertekstualności: horyzontalną, czyli teksty pierwszego rzędu, i wertykalną, którą następnie podzielił na teksty drugiego i trzeciego rzędu.

Wszystko wydaje się jasne – prawda, teksty kulturowe (w tym programy telewizyjne) nie powstają w próżni i albo kontynuują tradycję, albo buntują się przeciwko niej, ale wciąż przeszłość stanowi oczywisty punkt odniesienia, a ciągłość jest niezaprzeczalna. Truizmy? Prawdopodobnie, ale dalsza lektura uświadomiła nam, że w głębi ciemnego znajdujemy się lasu i nie chodziło jedynie o problemy związane z tezami Fiske’a, a bardziej nawet o wybór programu, który poddałybyśmy wiwisekcji. Wtedy – niczym w przedmiocie naszej analizy garnitury z garderoby – nasz blog wyszeptał do nas urzekająco: „Suit up!” i po prostu musiałyśmy ulec sentymentowi do How I Met Your Mother. Nazwa How we met TV, porównywanie się jednej z nas do bohaterki tego serialu czy wykorzystanie zdjęcia z bohaterami w layoucie są typowymi przykładami tertiary text, więc nie trzeba było szukać daleko inspiracji. Wybór padł na odcinek charakterystyczny i wyjątkowy zarazem dla HIMYM – setny epizod Girls Versus Suits jak w soczewce skupia cechy serii, ale czyni to w niemalże ornamentalnej formie, by celebrować jubileusz. Spodobała nam się opcja wspólnego świętowania, a tortem urodzinowym podzielimy się chętnie i z Fiske’iem.

INTERTEKSTUALNOŚĆ HORYZONTALNA

Primary texts

Ten prymarny typ intertekstualności wiąże się przede wszystkim z gatunkiem, a w mniejszym stopniu także z bohaterami/aktorami i z zawartością programu. Tutaj pojawiają się pierwsze niejasności związane z tekstem Fiske’a – teoretyk wspomina w tym miejscu właśnie o postaciach, i choć nie rozwija tego wątku, koncentrując się głównie na gatunkowych afiliacjach, pokazuje jak inne medialne wystąpienia aktora wpływają na interpretację jego roli. Z kolei w następnym podrozdziale, przy omawianiu secondary texts, pojawia się obszerna analiza ambiwalencji związanej z dualizmem aktor-postać, często wykorzystywanym przez producentów, gdyż mylenie świata przedstawionego z rzeczywistością rodzi silniejsze zainteresowanie. Dyskusyjną kwestią jest rozdzielenie wcześniejszych ról od życia aktora, więc do tekstów drugiego rzędu zaliczamy właśnie wyłącznie momenty mieszania się dwóch porządków, choć można polemizować, czy są to wyłącznie zabiegi producentów. Wydaje nam się, że w dobie konwergencji porządek nadawcy i odbiorcy wzajemnie się przenika i czasami trudno określić pewne zjawiska czy produkty w sztywnych kategoriach secondary i tertiary texts.

Podobnie wątpliwości może budzić kryterium gatunkowe – programy nowej generacji coraz częściej są heterogeniczne, multigatunkowe a przez to agatunkowe, co widać już na naszym przykładzie. How I Met Your Mother określany jest zwykle jako sitcom, czyli rodzaj serialu komediowego, którego akcja toczy się często zwykle w jednym pomieszczeniu. Sitcomy przedstawiają zabawniejszą wersję rzeczywistości. HIMYM realizuje te podstawowe wyznaczniki, lecz wymyka się dalszym klasyfikacjom: (1) nie jest nagrywany w studiu z udziałem publiczności, śmiech jest „doklejony”, żeby nie stać się „zakładnikiem widowni”); (2) hybrydowość, łączy elementy innych gatunków telewizyjnych; (3) zabiegi narracyjne – skoki w czasie, retrospekcje – cała akcja w serialu organizowana jest przez przywoływanie przez Teda Mosby’ego, czyli głównego bohatera, jego wspomnień; (4) stał się produktem kultowym; (5) zabawa, gra z widzem i konwencjami; (6) dłuższy czas realizacji (aż trzy dni, gdzie zwykle plan otwierany jest na jeden dzień), a przez to np. więcej scen; (7) odwaga obyczajowa. Czy nazwiemy HIMYM neo-, czy post-sitcomem (inspirując się konferencją poświęconą postsoap), ważne jest, że przekracza on tradycyjny gatunek. Jednakże taki rodzaj klasyfikacji pozostaje bardzo funkcjonalny – jeśli nie dla samej analizy, to dla nawiązania za pomocą konwencji kontaktu z odbiorcami, dla których dominacja konkretnej konwencji predeterminuje często przyjemność, oraz z producentami, potrafiącymi dzięki takim klasyfikacjom komunikować się z widzami i kontrolować telewizyjną polisemię.

Fiske odwołuje się do prominentnej typologii Jane Feuer, która wyróżnia trzy kryteria gatunkowe: estetyczne, społeczne (gatunek jako rytuał) i ideologiczne. Odrzuca podejście estetyczne jako mało produktywne i ograniczające, lecz zespół konwencji, przypisywanych przez autora Television Culture do podejścia społecznego, łączy się do pewnego stopnia z estetyką, więc granica między dwoma paradygmatami rozmywa się, czego przykładem jest właśnie odcinek Girls Versus Suits. Poza odwołaniem się do sitcomu, choć, jak starałyśmy się pokazać, nie tak oczywistym, odwołuje się ponadto do pewnych konwencji gatunkowych – niekoniecznie telewizyjnej proweniencji:

Inspirowanie się Broadwayowską konwencją jest popularne w telewizji, a serial Glee, by wymienić najbardziej oczywisty przykład, organizowany jest właśnie przez logikę on stage (zresztą jedną z tancerek w numerze jest Heather Morris, gwiazda serialu). 65 tancerzy, 50-osobowa orkiestra, tańczenie w tłumie, kroczenie wzdłuż ulicy i obrót wokół latarni, który stał się kultowy już po występie Gene’a Kelly’ego w Deszczowej piosence – to wszystko w oczywisty sposób wiąże się z konwencją, której odcinek się jednak nie podporządkowuje. Kiedy Lily proponuje Barneyowi wybranie pokoju na świecie zamiast garniturów czy wypowiedzenie „Wait for it…”, przed wyśpiewaniem finałowej frazy, stanowią zakłócenia poetyki przez zaprzestanie śpiewania, a nawet powrót do typowego komediowego tonu;

  • Film akcji – bieg Barneya z „rannym” garniturem dostarcza więcej emocji niż produkcje ze Stevenem Seagalem;
  • Serial medyczny – kiedy „Chirurg”, Tim Gunn, wraca z „Ostrego dyżuru” i z typowym dla House’a brakiem empatii mówi Barneyowi, żeby nie płakał na jego jedwabną kamizelkę, czekałyśmy tylko na metamorfozę Neila Patricka Harrisa w Doogie Howsera (zwłaszcza, że w serialu pojawiają się nawiązania do tej roli Harrisa – w scenach, kiedy Barney pisze bloga, w tle słychać muzykę z intra serialu);
  • Śmierć garnituru jest przedstawiona w bardzo sentymentalny, łzawy sposób typowy dla soap opera;
  • seriale o superbohaterach – transformacja – zanim garnitur zginął, był atrybutem z supermocami; Barney w części musicalowej wysyła laserowe promienie, które zmieniają strój ludzi na garnitury;
  • fantasy – mówiące garnitury (jak głosy z Komnaty Tajemnic), garnitur unoszący się na skrzydłach do nieba
  • barmanka z rozwianymi włosami i pokazywana w slo-mo nawiązuje do komedii romantycznych, melodramatów itd. Jest to popularny wizerunek – w tej konwencji często ukazane są kobiety jako obiekt pożądania, któremu nie można nie ulec;
  • Motyw zagadki „Matki” przypomina niemalże śledztwo (co zresztą organizuje często społeczności fanowskie). Producenci sami wykorzystali to nawiązanie w materiale promocyjnym (co charakterystyczne dla secondary text– punktem odniesienia jest „CSI: Miami”, inny serial produkcji CBS):

  • Fabuła koncentruje się na grupie przyjaciół: wzór to kultowi Przyjaciele (NBC; często porównywani z HIMYM), ale podobnie zorganizowane (paczka znajomych, wspólnie rozwiązujących problemy, spotykających się często w jednym mieszkaniu czy jednym barze)są również np. Bing Bang Theory (CBS), Accidentally on Purpose (CBS), Cougar Town (ABC), Happy Endings (ABC), New Girl (Fox) – można wymieniać w nieskończoność;
  • Koncept guest stars, odwołujący się do innych doświadczeń kulturowych, zwłaszcza telewizyjnych, widza – w omawianym odcinku wystąpili:
  1. Rachel Bilson w roli doktorantki Cindy – pojawia się w How I Met Your Mother w o tyle ciekawej roli, że z jednej strony powtarza schematy z seriali, z których widz ją pamięta, czyli np. bycie „tą drugą”, koleżanką ważniejszej od siebie postaci (tutaj – współlokatorką „Matki”, przez cztery serie The O.C. – przyjaciółką ukochanej głównego bohatera), a z drugiej strony chyba po raz pierwszy pojawia się wyraźnie w roli intelektualistki, skupionej na karierze naukowej. Podobny wizerunek zostanie kontynuowany ponad rok później przez stację The CW, w serialu Hart of Dixie
  2. Była WWE Diva, czyli Stacey Keibler, w roli seksownej barmanki (w serialu mówi się o jej nogach, które od dawna stanowiły jej znak rozpoznawczy)
  3. Tim Gunn w cameo – narrator przedstawia go jako „TV’s Tim Gunn”, osobistego krawca i doradcę modowego Barneya, czyli nawet rola nie różni się od jego wizerunku, a fraza „I couldn’t make it work” nawiązuje do programu Misja Moda);
  • Narracja jest opowiadaniem Teda i opiera się na retrospekcji, co jest typowe raczej dla kina niż dla sitcomu, lecz zostaje doskonale wykorzystane – gry czasowe, zestawianie późniejszych i wcześniejszych wydarzeń jest źródłem komizmu;
  • „Matka” to figura typowa dla serialu (chociaż raczej nie sitcomu) – postać, której nie znamy, ale cały czas się o niej mówi i stopniowo zdobywa wiedzę na temat jej osoby (Laura Palmer z Miasteczka Twin Peaks, ABC, Mary Alice Young z Gotowych na wszystko, ABC, tytułowa Plotkara, The CW, oraz postaci kryminalistów w serialach kryminalnych – np. Dexter stacji Showtime);
  • autobiografizm – podkreślana często inspiracja rzeczywistością (twórcy HIMYM jako prototypy bohaterów, piosenka z czołówki wykonywana przez ich własny zespół; pub McLaren’s, ulubione miejsce bohaterów, które pojawia się w prawie każdym odcinku, i barman Clark wzorują się na prawdziwym barze McGee’s i tamtejszym barmanie) – autobiograficzny jest  też np. serial Everybody Hates Chris (UPN), który powstał w tym samym roku co HIMYM;
  • bezpośredni cytat z Pulp Fiction (Fiske nie skupiał się na bezpośrednich cytatach, które nie budują intertekstualności w rozumieniu pewnej kondycji kultury, lecz nawiązanie do filmu Tarantino, w typowy dla postmodernizmu sposób bawiącego się cytatami filmowymi, sugeruje hybrydowość gatunkową analizowanego przez nas odcinka, ale i całego serialu) – piosenka Bullwinkle Part II The Centurions w czasie przymierzania przez Barneya garnituru w toalecie sugeruje odwołanie do konkretnej sceny:

Ważnym punktem odniesienia jest również ramówka – CBS włącza HIMYM w ramy „Komediowych poniedziałków” razem z Two Broke Girls, Two and a Half Men i Mike and Molly, czyli innymi programami klasyfikowanymi jako sitcomy, co wpływa na oglądalność, gdyż w jeden wieczór przyciąga fanów jednego serialu, lecz podobna formuła pozostałych często przykuwa na dłużej do odbiornika telewizyjnego. My oglądałyśmy nasz odcinek online, lecz niedawno można było go zobaczyć także na Comedy Central, który powtarza obecnie piąty sezon HIMYM (równolegle emitując nowe odcinki i jeszcze starsze – z trzeciego sezonu). Cała ramówka tej stacji organizowana jest w znacznej mierze przez sitcomy, lecz zauważalne jest umieszczanie HIMYM w sąsiedztwie innych produkcji CBS – Mike i Molly, Dwóch i pół lub Teoria wielkiego podrywu. Umieszczanie podobnych programów obok siebie pozwala na projektowanie publiczności, choć akurat casus CC pokazuje, że stacja przez zmniejszenie zróżnicowania ramówki pokazuje, jak przez trafianie do węższej grupy odbiorców, zamienia się dla nich w strumień i przywiązuje do siebie.

Gatunki stanowią medium ideologii – HIMYM jest przykładem na to, że telewizja zwykle promuje konserwatywne wartości, co charakterystyczne jest również dla jej antenata, czyli kina, ale i dla kultury amerykańskiej w ogóle (choć zależy to od kontekstu kulturowego – np. w Turcji wzorce prezentowane przez amerykańską telewizję uznawane są za skandaliczne). Dopiero Internet i rozwój kultury DIY przyczynił się do powstania bardziej nienormatywnych przedstawień, lecz popularność zyskują konwencje zbliżone do dominującej ideologii. Punktem wyjścia serialu były spotkania grupy przyjaciół, flirty, picie w pubie – słowem: zabawa. Stopniowo ustatkowują się, poważniej traktują swoje związki, godzą się z rodzinami, myślą o dzieciach itd. Już chociażby rama serialu, czyli obraz dzieci Teda, którym ojciec opowiada historię poznania ich matki, sygnalizuje, ostateczną konkluzję, czyli dojrzewanie do życia rodzinnego, choć mniej lub bardziej tradycyjnego. Pojawiają się w HIMYM wątki reprezentujące pewne alternatywne wzorce. Barney był wychowywany przez matkę, która miała problemy z określeniem, kim był jego ojciec. Jego czarnoskóry brat jest homoseksualistą, wyszedł za mąż i adoptował z partnerem dziecko. Postaci Teda i Robin unaoczniają gender mix – Mosby jest sfeminizowany, a Scherbatsky zmaskulinizowana, co odpowiada w pewnym sensie rzeczywistości, w której mężczyźni przechodzą kryzys męskości, co wynika, ale i wpływa na emancypację kobiet. Interesujące są również kwestie związane z wizerunkiem postaci. Grająca Lily Alyson Hanningan grała wcześniej w „American Pie” i choć seria nie ma wiele wspólnego z serialem, to wprowadza w dość otwarty (i niewybredny) sposób temat seksu – w przypadku Lily z kolei często się mówi o jej „wyuzdaniu”, a w Girls Versus Suits pojawiają się aluzje do biseksualizmu. Ponadto w odcinku Barney wciąż jest niepoprawnym womanizerem, co sprzeczne jest z publicznie zadeklarowaną przez Harrisa orientacją seksualną – jednak wkrótce nawet on zacznie „poważnieć”. Amerykański serial nie wprowadza aksjologicznej rewolucji i zmierza w kierunku konserwatyzmu, lecz przefiltrowanego przez współczesność, w której ważnym tematem dyskusji staje się seks, homoseksualiści nie są piętnowani (adopcja dziecka nie budzi żadnych kontrowersji), posiadanie dziecka staje się kwestią indywidualną. HIMYM nie ucieka od rzeczywistości – wciąż bazuje na pojęciu rodziny, jednak pokazuje, że nie musi być to jej katalogowa wersja.

INTERTEKSTUALNOŚĆ WERTYKALNA

Podążając za terminologią zaproponowaną przez Fiske’a, czas przyjrzeć się serialowi Jak poznałem waszą matkę pod kątem intertekstualności wertykalnej, ustanawianej przez relacje pomiędzy tekstem podstawowym, pierwotnym (w tym wypadku naszym ulubionym sitcomem, oczywiście) a innymi tekstami, odnoszącymi się właśnie do niego. Wyróżniamy tutaj secondary texts i tertiary texts, które na własne potrzeby będziemy też nazywać tekstami drugiego i trzeciego rzędu/stopnia. Do pierwszych z nich zaliczamy oficjalne i dodatkowe materiały pochodzące od producentów, stworzone w celu promowania tekstu pierwotnego (serialu), a także związane z nim wywiady, publicystykę, teksty krytyczne i sylwetki twórców. Tertiary texts odnoszą się z kolei już bezpośrednio do odbiorcy i społeczności, w której funkcjonuje – będą to treści tworzone oddolnie, przez fanów serialu i działalność nim zainspirowana.

Secondary texts

Producenci omawianego serialu CBS postarali się o stworzenie rozległej sieci materiałów związanych z ich tytułem. Odcinki How I Met Your Mother emitowane w telewizji (i oglądane w Internecie)ciągle są co prawda jej najważniejszym elementem, ale odwołując się do publikacji Henry’ego Jenkinsa, można z całą pewnością stwierdzić, że serial jest bliski modelu opowiadania transmedialnego. Zacznijmy więc od tekstów drugiego stopnia, które są jawnymi działaniami twórców, mającymi na celu promocję produkcji, zresztą nie byle jakiej, bo wyświetlanej w poniedziałkowym primetime i gromadzącej co tydzień blisko 10 milionową widownię (możemy więc uznać, że gra jest warta świeczki). Na pierwsze teksty dodatkowe trafiamy już przez stronę CBS – najnowszy odcinek można obejrzeć oczywiście on-line, ale zaraz obok trafiamy na blog Barneya Stinsona, czyli zdecydowanie najbardziej charakterystycznej postaci serialu. Zamieszczane są na nim krótkie wpisy, powtarzające zwykle treść wypowiedzi bohatera, które możemy usłyszeć w serialu. Wszystkie utrzymane są w charakterystycznym tonie, który znany jest każdemu fanowi produkcji. Tutaj można zobaczyć post odnoszący się do Girls Versus Suits, czyli setnego odcinka, który jest przedmiotem naszej analizy. Stacja odsyła nas również do swojego sklepu internetowego, proponując cała gamę oficjalnych gadżetów, związanych z serialem. Ciekawe są zwłaszcza książki, wydawane pod nazwiskiem Barneya Stinsona, a więc nie aktora, a serialowej postaci! Ostatnio ukazało się nawet polskie tłumaczenie jednej z nich – Kodeks bracholi (The Bro Code).

  Prototypy tych wydawnictw wprowadzone są zwykle w tkankę tekstu pierwotnego, oto kadr z serialu:

A ten produkt możemy znaleźć na półce w księgarni:

W interesującym nas, jubileuszowym odcinku znalazła się omówiona już scena nakręcona w konwencji musicalu – występ wykonany przez Neila Patricka Harrisa również umożliwił producentom rozwijanie oferty, którą kategoryzujemy jako secondary texts. Po emisji odcinka został wypuszczony singiel z rejestracją piosenki.

Odcinek setny był też fenomenem pod względem wyjątkowo natężonej promocji. Reklamowano go, jako bardzo znaczący, bo podejmujący wreszcie trop nieznanej widzom żony Teda, czyli tytułowej matki. Nagłośniony został też gościnny udział gwiazd oraz wspomniany wyżej element musicalowy.

Stałą praktyką związaną z promocją serialu i rozszerzaniem jego zasięgu, jest zakładanie stron internetowych, które nawiązują do akcji serialu. Oto kilka przykładów:

  • W odcinku The Sexless Innkeeper (5×04) Marshall zakłada stronę internetową, upamiętniającą wspaniały wieczór, który on i Lily spędzili z parą przyjaciół – Barneyem i Robin
  • Ted zostaje porzucony przed ołtarzem, a na motywach jego życia powstaje oczerniający jego postać film. Produkcja wchodzi do kin, a serialowi bohaterowie oczywiście ją oglądają (The Wedding Bride; 5×23). Widzowie też mogą poczuć przedsmak tej historii.
  • W odcinku Tailgate (7×12) Ted i Barney zakładają swój wymarzony bar, The Puzzles
  • W odcinku The Playbook (5×08) okazuje się, że Stinson stworzył sieć powiązań internetowych, podając się za Lorenzo von Matterhorna, który stworzył imperium finansowe i należy do klubu baloniarzy-pionierów, ale cierpi na phallumegalię. Równocześnie Barney podaje się za lekarza przeprowadzającego operacje zmniejszania biustu oraz prawnika nazwiskiem Linson, który prowadzi sprawy przeciwko takim właśnie nieuczciwym lekarzom, naciągając tym samym wiele kobiet. Wszystkie wymienione wyżej działalności dorobiły się swoich stron internetowych i powiązane są siecią wzajemnych odnośników.
  • Przez wiele odcinków kontynuowany jest wątek zakładu, w wyniku którego Marshall ma prawo do kilkakrotnego uderzenia Barneya w twarz. W serialu pojawia się internetowe odliczanie do kolejnego ciosu, widzowie też mogą na nie trafić, przemierzając sieć w poszukiwaniu swoich ulubionych bohaterów.
  • W odcinku Slap Bet (2×09) wychodzi na jaw muzyczna przeszłość Robin, w sieci pojawia się myspace Robin Sparkles, czyli nastoletniego wcielenia bohaterki. Strona prowadzona jest przez kogoś, kto określa siebie jako fana numer jeden, który chce przywrócić jej popularność. Wiadomo, że chodzi o Barneya, który konsekwentnie w wielu odcinkach zamieszcza w sieci wszystko, co może kompromitować jego przyjaciół.
  • W odcinku The Bracket (3×14) pewna dziewczyna postanawia się zemścić na Tedzie, który przez kilka nieporozumień staje się w jej oczach wyjątkowo okropną osobą. Jej oskarżenia i żale również mamy do wglądu, ponieważ bohaterka mści się na Mosbym pod adresem tedmosbyisajerk.com.

W tym miejscu warto zauważyć, że w przepastnych otchłaniach Internetu trudno się czasem zorientować, które teksty pochodzą rzeczywiście od producentów, a które są już perfekcyjnie zaprojektowanymi działaniami fanów. Za to drugie można pewnie uznać odpowiedź na Ted Mosby Is a Jerk, czyli stronę Ted Mosby Is NOT a Jerk, której treść nie zgadza się właściwie z fabułą sitcomu, będąc raczej próbą obrony ulubionego bohatera. Producenci serialu dbają o to, żeby fabuła i bohaterowie byli jak najbardziej wiarygodni, bo tego właśnie chcą widzowie – przez to żadna z wyżej omawianych witryn nie będzie zawierała logo stacji telewizyjnej ani informacji o autorach. W podobny sposób można spróbować rozdzielić więc parę podobnych stron w następnym przykładzie:

  • Ted Mosby wykłada architekturę na uczelni wyższej. Tak wygląda ocena profesora zaserwowana jako dodatek do serialu, a tak ocena wykładowcy w rzeczywistym serwisie związanym z Columbia University, który do tego służy. Trudno jednoznacznie stwierdzić przez kogo zainicjowane zostało tworzenie tego tekstu.

Warto zwrócić też uwagę na autotematyzm CBS, wpływający oczywiście również na promocje i popularność kanału. Sitcom How to Be a Gentleman, którego produkcji zaprzestano, może już poprzez sam plakat skojarzyć się z postacią Barneya Stinsona oraz hasłem: Suit up! i wzbudzić tym samym zainteresowanie widzów:

Ostatnią działalnością „odgórną”, którą warto omówić, jest akcja przeprowadzona przez CBS w czasie Super Bowl w 2010 roku. Super Bowl Sunday, czyli coroczny finał rozgrywek zawodowej ligi futbolu amerykańskiego (NFL), jest nieoficjalnym świętem narodowym i gromadzi przed telewizorami ponad stumilionową widownię. Pytanie brzmi, jak Barney Stinson zdołał wedrzeć się na najważniejszą imprezę roku i wystąpić przed tak ogromną widownią? Oto jak Neil Patrick Harris pojawił się na meczu z planszą Call Barney Stinson (czyli CBS) i numerem telefonu:

Numer naprawdę działał, a po zadzwonieniu na niego można było usłyszeć propozycję spotkania. Ta niezwykła akcja reklamowa promowała nie tylko markę CBS i serialową postać, ale nawiązywała również do kolejnego odcinka serialu, który miał zostać wyemitowany kilka dni później.

No właśnie – na Super Bowl pojawił się właściwie Barney Stinson czy Neil Patrick Harris? Tutaj dochodzimy do secondary texts związanych z aktorami i twórcami serialu. Wiele materiałów poświęconych jest aktorom, którzy odtwarzają serialowe role, a ich prawdziwe biografie i wizerunek również mogą sprzyjać temu, żeby fikcyjni bohaterowie wydawali się jak najbardziej prawdziwi. A tego właśnie oczekują widzowie. Fiske pisze o dwuznaczności, którą można zaobserwować na przykładzie zdjęć. Widzimy na nich serialową postać czy aktora…?

Stinson jako najbardziej charakterystyczny bohater przywoływany jest tutaj najczęściej. Na jego postać składają się rozmaite teksty, a wizerunek eksploatowany jest w różny sposób. Musicalowy występ w HIMYM to tylko jeden z wielu, by wspomnieć chociażby gościnny udział w serialu Glee.

Ciekawa jest również reklama Old Spice, ponieważ nawiązuje zarówno do nastoletniej roli Harrisa, czyli nieletniego lekarza w serialu Doogie Howser, M.D., jak i do jego roli w Jak poznałem waszą matką – pojawiają się zarówno odniesienia do udawania lekarza jak i do udzielania rad i tematyki życia erotycznego, a więc domen kojarzonych ze Stinsonem.

Widzowie chcieliby jednak kształtować wizerunek postaci i aktorów po swojemu. W serialu postać odtwarzana przez Neila Patricka Harrisa jest kobieciarzem i mistrzem podrywu. W życiu prywatnym aktor nie ukrywa swojej homoseksualnej orientacji, z czym fanki jego roli nie do końca mogą się pogodzić.

Serialowa Lily Aldrin również może wydawać się całkiem realna będąc w ciąży, ponieważ aktorka Alyson Hannigan spodziewa się właśnie dziecka i zdjęcia ciężarnej bohaterki kręciła będąc już w błogosławionym stanie. Aktorka chętnie opowiada o swoim życiu prywatnym, nawet o bardzo osobistych przeżyciach, co nie tylko zaspokaja ciekawość fanów, ale również może zwiększać ich przywiązanie do serialowej postaci, która wydaje się być podobna do tej prawdziwej. A może na odwrót.

Hannigan, tak jak większość obsady, podkreśla, że How I Met Your Mother nie jest klasycznym sitcomem, ale czymś więcej. Wszyscy twórcy podkreślają, ciężką pracę i profesjonalizm, który trzeba włożyć w produkcję serialu. Bohaterowie wypowiadają się o swoich postaciach, jakby te żyły naprawdę, chętnie dzielą się wrażeniami z pracy i opiniami o scenariuszu. Dawkowane są widzom również plotki i ciekawostki z planu zdjęciowego. Podkreślany jest autobiografizm, zwłaszcza w odniesieniu do autorów serialu – Craiga Thomasa i Cartera Baysa, którzy twierdzą, że pomysł na przebojowy sitcom brzmiał po prostu: Napiszmy o naszych przyjaciołach i głupich rzeczach, które robiliśmy w Nowym Jorku. Scenarzyści bardzo chętnie opowiadają o swojej pracy nad serialem. Ich zasługi odnotować możemy również poprzez zabawne powiedzenia, które zawładnęły codziennym językiem fanów serialu i innych osób, które ich śladem nieświadomie powtarzają nieśmiertelne It’s going to be legen – wait for it… Ale na to musicie jeszcze chwilę poczekać, bowiem przenosimy się w obszar tekstów trzeciego rzędu.

Tertiary texts

…dary! Czas skupić się na relacjach How I Met Your Mother  z tekstami „trzeciego rzędu”. Termin zaproponowany przez Johna Fiske’a – „tertiary texts” – odnosi się do wszelkich tekstów (pisanych czy mówionych) wytworzonych przez odbiorców.

Same godzinami potrafimy rozmawiać o wątkach i bohaterach obecnych w How I Met Your Mother. Teraz jednak skupimy się na tekstach pisanych, ze szczególnym uwzględnieniem tych, które można znaleźć w „sieci”.

Anna Mikołajczyk, analizując kilka lat temu serial Ally McBeal, zwróciła uwagę na fakt, że to właśnie ilość „okołotekstów”  związanych z danym programem telewizyjnym staje się wyznacznikiem jego popularności. To one sprawiają, że seriale zaczynają „żyć własnym życiem”, wychodzą poza szklane ekrany telewizorów i monitorów. Tymi „okołotekstami” są m.in. materiały audiowizualne tworzone przez fanów, wspólnoty miłośników serialu, gadżety czy strony internetowe.

Dwadzieścia lat temu społeczności fanów zastanawiały się „Kto zabił Laurę Palmer?”, dziś kluczowe, dręczące widzów pytania nie pojawiają się tylko w serialach o skomplikowanej fabule (np. kryminalnych), ale także w sitcomach, czego przykładem jest  właśnie How I met Your Mother. Tytułowa „Matka” to postać, o której mówi się w każdym odcinku, jednak do tej pory  twórcy serialu nie ujawnili, kto nią jest (choć w analizowanym przez nas odcinku widać jej stopę!!!). Owiana tajemnicą postać „Matki” stała się więc nie tylko głównym motorem akcji i łącznikiem między odcinkami, ale także elementem budującym wspólnoty fanów (jak wspominał Jenkins mówiąc o wspólnotach fanów – każdy serial obecnie zawiera dwa elementy: wabiki (textual attractors), które zespalają publiczność, i aktywatory (textual activators), które dają publice zajęcie).  I tak po wpisaniu w wyszukiwarkę Google „kto jest matką…?” z łatwością możemy zauważyć, co frapuje większość internautów:

Internetowi miłośnicy serialu w każdym odcinku próbują wychwycić tropy prowadzące do rozwiązania zagadki. Widzowie tworzą zbiorową inteligencję (tu znów ukłon w stronę Jenkinsa, badają nawet najmniejsze szczegóły, by wspólnymi siłami odkryć tajemnicę dręczącą ich od pierwszego odcinka). Są też tacy, którzy matematycznie wyliczają (na podstawie czasu akcji i wieku bohaterów)za ile odcinków musi zostać ujawniona tożsamość bohaterki. Inni typują już aktorki, które mogłyby wcielić się w rolę pani Mosby.

Fora internetowe to jednak dopiero wierzchołek góry lodowej – tak jak i próba ustalenia, „kim jest Matka?”. Doskonale uzupełniają je blogi tworzone przez wiernych widzów.  Jedne recenzują każdy odcinek, szukają w nich odniesień do kultury popularnej czy prezentując najzabawniejsze cytaty, inne są źródłem ciekawostek o serialu.

Interesującym wątkiem są blogi, które mówią użytkownikom jak ubrać się, by wyglądać jak bohaterowie serialu, a nawet jak urządzić swoje mieszkanie, by przypominało to znane ze szklanego ekranu. Sitcom nie jest już więc tylko czymś, co biernie ogląda się w telewizji czy omawia z przyjaciółmi przy piwie, HIMYM fizycznie wkracza w przestrzeń życia odbiorców.

How I Met Your Mother  sprawia także, że fani wychodzą z domów, by demonstrować swoje przywiązanie do serialu i bohaterów. International Suit up Day odbywa się 13 października, to dzień, w którym każdy miłośnik serialu  powinien założyć garnitur – do pracy, na uczelnię, na zakupy. Na facebooku wydarzenie „lubi” 161 tysięcy internautów. W 2011 roku jednak w wydarzeniu uczestniczyło pół miliona osób na całym świecie!

Facebook to ocean wydarzeń związanych z serialem. Nie tylko tych wielkich, międzynarodowych, ale też zwykłych imprez użytkowników. Oni, organizując swoje przyjęcia, nadają im nazwy zapożyczone z serialu: „Suit up! It’s my birthday”, „It’s gonna be legen… wait for it… dary!” czy „How I Met Your Mother” to tylko niektóre z nich.

Facebook pełen jest społeczności skupionych wokół bohaterów serialu, kultowych cytatów czy motywów z HIMYM („Ware A Suit All Year Round”), fanpage posiada każdy bohater i co drugie zdanie wypowiadane przez Barney’a Stinsona. Tworzone są aplikacje, w których możemy sprawdzić, którym z bohaterów HIMYM jesteśmy, a wielu użytkowników wynikom quizu wierzy tak bardzo, że zamieszcza zdjęcia bohaterów, z którymi się utożsamia jako „profilowe”;)

Podobny szał na HIMYM ogarnął Twittera. Oprócz oficjalnych profili serialu, swoje z plotkami i ciekawostkami tworzą też fani.

Powiedzonka z HIMYM stały się elementem mowy potocznej widzów. Jak często rozmawiając ze znajomymi słyszymy „Awesome!” „literally”, „legendary”, „true story”? Prym w tworzeniu kultowych cytatów wiedzie oczywiście Barney Stinson

W serialu te frazy są używane tak często, że DrinkiWiki podsuwa miłośnikom serialu alkoholową grę polegającą na piciu shota za każdym razem gdy usłyszymy dane wyrażenie (motyw znany zresztą z serialu).

Są także puby i kawiarnie gdzie fani mogą napić się drinków, których nazwa nawiązuje do serialu. Cała karta HIMYM Coctails znajduje się oczywiście w pubie McGee’s.

How I Met Your Mother to także pole do popisu dla radosnej twórczości fanów. Zwolennicy ekipy Teda prześcigają się w przygotowywaniu coraz to ciekawszych i zabawniejszych materiałów audiowizualnych związanych z serialem. Miejscem ich publikacji jest najczęściej nasz ulubiony, wielokrotnie omawiany YouTube

Portale internetowe, zarówno zagraniczne (4chan.org), jak i polskie (kwejk, demotywatory itd.), pełne są memów stworzonych przez fanów. Grafiki, filmiki, teksty związane z How I Met Your Mother z prędkością światła rozprzestrzenia się między przyjaciółmi, znajomymi i osobami, których nigdy nie poznamy. Prawdziwym hitem stało się „Challenge Accepted”, ale wspominane wcześniej „Suit up!” niczym mu nie ustępuje.

Wielokrotnie użytkownicy łączą HIMYM z innymi, utrwalonymi już w świadomości odbiorców memami:

„Co ja pacze?”:

czy „Keep Calm”:

To tylko mały wycinek twórczości fanowskiej. Można tu godzinami przywoływać kolejne przykłady. Osobnym rozdziałem są tapety na pulpit, dzwonki na telefon czy inne gadżety użytkowe tworzone przez fanów – dla fanów.

Wszelkie „modyfikacje” oryginalnego tekstu How I Met Your Mother  zawsze są pełne humoru, dystansu i luzu. Sitcom nie śmieszy już więc tylko w momencie jego oglądania. HIMYM śmieszy zawsze:  gdy przeglądamy e-maile w biurze, gdy spotykamy się z przyjaciółmi czy wychodzimy na mecz. Twórcom serialu udało się doskonale zaktywizować publiczność, zarówno poprzez zbudowanie tajemnicy wokół postaci „Matki”, jak i obecność barwnych bohaterów, niecodzienne zdarzeń czy zabawnych tekstów. Sami też podsycają i prowokują do dalszej twórczości fanów, tworząc niesamowite secondary texts.

Challenge completed (?)

Reklamy

5 comments on “Nothing suits me like HIMYM

  1. Ola pisze:

    Howdy! (Tak zaczynał się mejl potwierdzający umieszczenie przeze mnie poprzedniego komentarza :)
    Widzę, że nabieracie wprawy w pisaniu bloga. Pewnie następny wpis będzie długości pracy licencjackiej Marty ;)

  2. boxaroundthebox pisze:

    Nie boicie się, że jest jakiś górny limit?

  3. nytuan pisze:

    Nie ma górnego limitu innego niż poczucie znudzenia u czytających :-) – w tym przypadku oczywiście W OGÓLE NIE MA O TYM MOWY!

  4. howwemettv pisze:

    staram się stać na straży długości tekstów… ale w przypadku HIMYM, które każda z nas uwielbia – nie potrafiłyśmy się ograniczyć;)
    D.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s